Jesienią karpiowe stawy hodowlane zmieniają swe oblicze. Od tej pory krajobrazowo bliżej im będzie do rozległych płycizn morskiego wybrzeża niż do mazurskich jezior. To dobry czas dla hodowców i… ptaków, które przybywają tu setkami i przenoszą się ze stawu na staw w miarę jak kolejne z nich opróżniane są z wody. Jako pierwsze pojawiają się czaple siwe i białe. Co ciekawe, te drugie liczniejsze będą od pierwszych, a dodatkowo, polujące stada urozmaicą mniejsze czaple nadobne. Po dalszym spadku lustra wody przyjdzie czas na ptaki o krótszych nogach, choć nie zawsze krótszych dziobach. Przylecą rozmaite brodźce i biegusy, kuliki, sieweczki i bekasy, a jak woda już całkowicie ustąpi, pozostawiając co najwyżej błotniste kałuże, dowiedzą sie o tym również te najmniejsze i będą to najczęściej pliszki – żółte i siwe.
Spadający sukcesywnie poziom wody odsłania hojnym gestem kolejne hektary atrakcyjnych żerowisk
To czas bardzo krótkich, choć intensywnych żniw dla rybaków
Biegus malutki ( Calidris minuta ) w chwili relaksu
Kszyki ( Gallinago gallinago ) metodycznie „przedziobują” płyciznę
Ptaki odleciały, ale kolory chwilowo jeszcze pozostały, choć wnet zrobi się biało. Wtedy też warto tu zajrzeć, gdyż w tak leniwie płynącej strudze może żerować zimujący samotnik lub siwerniak, a już na pewno trzeba wejść w pobliskie trzcinowisko pełne wąsatkowych zawołań.
Serdecznie pozdrawiam z krainy 88 kompleksów stawów
Marcin








Rozległe, modraszkowe włości.
