Kategoria ‘Przyroda’

Jesienią karpiowe stawy hodowlane zmieniają swe oblicze. Od tej pory krajobrazowo bliżej im będzie do rozległych płycizn morskiego wybrzeża niż do mazurskich jezior. To dobry czas dla hodowców i… ptaków, które przybywają tu setkami i przenoszą się ze stawu na staw w miarę jak kolejne z nich opróżniane są z wody. Jako pierwsze pojawiają się czaple siwe i białe. Co ciekawe, te drugie liczniejsze będą od pierwszych, a dodatkowo, polujące stada urozmaicą mniejsze czaple nadobne. Po dalszym spadku lustra wody przyjdzie czas na ptaki o krótszych nogach, choć nie zawsze krótszych dziobach. Przylecą rozmaite brodźce i biegusy, kuliki, sieweczki i bekasy, a jak woda już całkowicie ustąpi, pozostawiając co najwyżej błotniste kałuże, dowiedzą sie o tym również te najmniejsze i będą to najczęściej pliszki – żółte i siwe.

Spadający sukcesywnie poziom wody odsłania hojnym gestem kolejne hektary atrakcyjnych żerowiskTo czas bardzo krótkich, choć intensywnych żniw dla rybakówBiegus malutki ( Calidris minuta ) w chwili relaksuKszyki ( Gallinago gallinago ) metodycznie „przedziobują” płyciznęPtaki odleciały, ale kolory chwilowo jeszcze pozostały, choć wnet zrobi się biało. Wtedy też warto tu zajrzeć, gdyż w tak leniwie płynącej strudze może żerować zimujący samotnik lub siwerniak, a już na pewno trzeba wejść w pobliskie trzcinowisko pełne wąsatkowych zawołań.

Serdecznie pozdrawiam z krainy 88 kompleksów stawów
Marcin

Płaza los / ropucha zielona

Październik 20, 2011

Było już kilka razy poniżej zera, sypał grad i śnieg, wiało również. A jednak po tym wszystkim znowu zaświeciło i płazy śmiałości nabierały. Ropucha zielona ( Bufo viridis ) niebawem zejdzie do podziemia, by jakoś przetrwać nadchodzącą, nierówną walkę z mrozem. 

Pozdrawiam – Marcin

Spróbujcie kiedyś przejść choć kilka zakoli zimowej, meandrującej rzeki. Uprzedzam od razu, że to wielkie ryzyko i można wpaść po uszy. Nie mam tu jednak na myśli kruchego lodu i kąpieli w wodzie, choć to też możliwe. Sęk w tym, że jak tak dobrze zasmakujecie pierwszej, drugiej, trzeciej tajemnicy kolejnego zakola, to niezwykle trudno będzie Wam przestać i krótki spacer może przerodzić się w wielokilometrowy, całodniowy maraton. Bo przecież przy tym NAPRAWDĘ OSTATNIM już zakolu zapragniecie zobaczyć co też za następnym zakrętem się dzieje. I nie ma się co dziwić, przeciez każde zakole to może być inna historia: a to bóbr wygramoli się na lód z kłączem do obgryzienia, a to wilk wyjdzie cichutko z trzcinowiska by za bobrem się rozejrzeć, a może wydra z okoniem w pysku z wody wyskoczy lub też norka przystanie na chwilę by powęszyć nieco.

Zmierzch, to pora wyciszenia u ptaków, ale wydry wcale nie zwalniają, a mróz to dopiero pod wieczór sie rozpędza.

Pozdrawiam – Marcin

Kraków słynie z wielu atrakcji: historycznych, artystycznych, nawet… lepidopterologicznych, a więc tych opartych na motylich zasobach. Otóż zaledwie kilka kilometrów od Wawelu żyją sobie i świetnie się mają, prawdopodobnie najliczniejsze europejskie populacje, podobnych do siebie modraszków: telejusa i naustitousa. Ich nazwy są dosyć egzotyczne w brzmieniu, gdyż zaczerpnięto je bezpośrednio z łaciny.
Oba te motyle zaskakują nie tylko liczebnością w sąsiedztwie wielkomiejskiej zabudowy, ale także bardzo nietypowym, a momentami nawet dramatycznym dzieciństwem. Modraszki do swego szczęścia, poza rośliną żywicielską – krwiściągiem lekarskim, potrzebują również i… mrówek. Tak, mrówek i to bardzo konkretnych gatunków z rodzaju wścieklic.

Rozległe, modraszkowe włości.

Politykę rozmnażania tytułowe motyle mniej więcej tak sobie obmyśliły:
- samica składa jaja na kwiatostanie krwiściągu,
- z jaj wyskakuje gąsienica i zaczyna objadać się rośliną,
- po kilkunastu dniach wegetariańskiej rozpusty gąsienica opuszcza roślinę rozmyślnie spadając na ziemię,
- tu przy pomocy feromonu zgodnego z feromonem mrówczych larw wabi do siebie mrówkę, którą ją zaadoptuje i… zaniesie do mrowiska jako zagubioną… przyszłą mrówkę,
- we wnętrzu mrowiska, modraszkowa gąsienica zamienia się w mięsożercę i czyni spustoszenie wśród larw mrówek, a te zmylone działaniem feromonu nie reagują,
- po jakiś 10 miesiącach bezwzględnego życia na koszt mrówek, gąsienica przepoczwarza się w górnej części mrowiska,
- następnie, z mrocznych korytarzy mrowiska, wychodzi na powierzchnię w pełni ukształtowany motyl, choć jego skrzydła wymagają oczywiście suszenia i prasowania,
- dorosłe motyle wracają do roślinnej diety i począwszy od czerwca-lipca romansują, potem samica składa jaja na krwiściągu, a resztę już znacie. ;)

Modraszek telejus ( Phengaris teleius ) pojawia się nieco wcześniej niż nausitous, jest jaśniejszy z domieszką niebieskości.

I zdecydowanie ciemniejszy modraszek nausitous ( Phengaris nausithous ) na krwiściągu lekarskim.

Było o krwiściągu, było o mrówkach, a byłbym zapomniał o deweloperach. Tak się bowiem składa, że telejus wraz z podobnym kolegą zamieszkują wielce atrakcyjne inwestycyjnie tereny – rozległe łąki w pobliżu centrum. Jest więc olbrzymia pokusa by je zabudować, a tu na drodze stanęły zwiewne modraszki mające jednak za sobą potężnego kumpla – program Natura 2000.

Dodam jeszcze tylko, że inny gatunek chronionego modraszka z tych okolic został tutaj wspomniany.

Pozdrawiam – Marcin