Witam po krótkiej przerwie w blogowaniu. Wraz z nadejściem wiosny, pojawiło się tyle różnych zajęć, że blog musiał nieco poczekać. Oczywiście rozpoczął się też sezon ślubny, ale w ramach odskoczni postanowiłam dzisiaj pokazać coś zupełnie innego.
Wczoraj przy śniadaniu oglądałam program „Dirty Jobs” na kanale Discovery i przypomniały mi się pewne zdjęcia z jednej z wypraw w Bieszczady. Prowadzący program, Mike Rowe przemierza Stany Zjednoczone w poszukiwaniu ludzi, którzy na co dzień stawiają czoła brudnej i ciężkiej pracy, ale chyba nie wpadł jeszcze na to, że fotografowanie przyrody też do takich należy
Poniżej moja wersja „Brudnej roboty”. Oto ludzie, którzy nie boją się ubrudzić po to, żeby inni w cywilizowanych warunkach mogli oglądać zdjęcia dzikich zwierząt
„Now, get ready to get dirty!”



Chyba jednak trzeba będzie się przejść na piechotę…

Ukrycie gotowe. „A stamtąd wyjdzie wilk!” – tak twierdzi Grzegorz Leśniewski :-)
Jak przystało na dziką puszczę, wszystkiemu z góry przyglądała się sóweczka.
Sóweczka ( Glaucidium passerinum )- poniżej jeszcze dwa zdjęcia wykonane przez Marcina już w zupełnie innym miejscu i czasie. Tak wygląda ta najmniejsza europejska sowa podczas pohukiwania:





















