Na ten fragment łąk dostałem konkretny namiar, gdyż o świergotka łąkowego na Górnym Śląsku już nie tak łatwo – wycofał się z wielu stanowisk. Jednak po pierwszej godzinie obserwacji mój optymizm zaczął lekko zniżkować, gdyż do tej pory odnotowałem tylko obecność: 4 pasących się krów w kolorze B&W i ich drzemiącej opiekunki, 2 bocianów białych i psa z sąsiedniej wioski, który miał duży problem z akceptacją mojej obecności. Wyczekałem jeszcze kwadrans i zapuściłem sie w głąb kompleksu podmokłych łąk. I już po chwili wskoczyłem na wyższą, ornitologiczną półkę: pojawił się srokosz, zaleciał polujący kobuz, a na wczesny deser podano mi koczujące stado 40 krzyżodziobów świerkowych, które wyleciały z pobliskiego boru i leciały tuż nad łąką – niecodzienny to widok. Lecz i tak najważniejsze były trzy pary poszukiwanych świergotków, które swym śpiewem, glosami kontaktowymi i częstym przemieszczaniem się bardzo mi pomogły w ich lokalizacji.
Świergotek łąkowy ( Anthus pratensis ) zasiedla wilgotne łąki, gdzie w gąszczu traw łatwo się ukrywa.
Dosyć często siada na wyeksponowanych miejscach, choć nie jest to u niego regułą, jak np. u kląskawki.
Najłatwiej zaobserwować go w locie jak leci z pokarmem, a najlepiej podczas lotów godowych.
Wylądowanie na szczycie złamanej trawy może okazać się przedsięwzięciem dosyć karkołomnym.




























