Kiedy fotografowaliśmy ślub Ani i Jakuba na począku kwietnia, umawialiśmy się, że wykonamy dla nich krótką sesję rodzinną podczas przyjęcia weselnego. Niestety pogoda nie pozwoliła nam tego planu zrealizować, ale okazało się że mieszkamy tak blisko siebie, że spontaniczny wypad do parku na półgodzinną sesję okazał się całkiem prosty do wykonania. Poniżej kilka zdjęc z życzeniem, żeby takie słoneczne popołudnia w końcu zawitały do nas na dobre
Archiwum Maj, 2010
Sesja rodzinna w Katowicach
Maj 30, 2010Zielony jak zwinka / Lacerta agilis
Maj 19, 2010Tego dnia wybraliśmy się na kontrolę lisich nor, położonych na wyróżniającym się w krajobrazie, piaszczystym wzgórku. Po szczęśliwym ominięciu setek hektarów kwitnących, rzepakowych upraw o swoistym zapachu, dotarliśmy wreszcie na miejsce. Okazało się jednak, że zakątek ten został przekształcony w mikro-śmietnisko, a lisów już nie ma - nory zostały opuszczone. W poszukiwaniu celu zastępczego skupiliśmy się więc na jaszczurkach zwinkach, które licznie występowały na nasłonecznionych stokach. Co ciekawe, w miejscach estetycznych, czyli tam gdzie rosła dorodna trawa na czystym, piaszczystym podłożu obserwowaliśmy tylko samice, a w miejscach zaśmieconych, pełnych butelek po piwie, gdzie stały rozlatujące się fotele, przebywały z kolei tylko samce. To pewnie czysty przypadek.
Marcin
Jaszczurka zwinka jako stworzenie zmiennocieplne, chętnie korzysta ze słonecznej pogody, by naładować swe akumulatory na cały dzień uganiania się za drobnymi bezkręgowcami.
Majowe samce zwinki aż kłują w oczy swą zieloną barwą.
Dla odmiany samice zachowują na okres godów maskujące ubarwienie.
Dopiero czwarty spotkany tego dnia samiec znalazł się na zdjęciach. Dwa pierwsze po prostu zwiały w sobie tylko znane miejsce i nie były zainteresowane pozowaniem, a trzeci był pięknie zielony, lecz niestety pozbawiony przez jakiegoś drapieżnika ogona.
Anna i Jakub / Sesja w cementowni
Maj 18, 2010W deszczowe, wtorkowe popołudnie, zapraszamy na kilka kadrów z industrialnego pleneru. Anię i Jakuba pewnie pamiętacie, mieliście okazję zobaczyć ich ślub w krypcie katowickiej katedry. Poniżej ta sympatyczna para w nieco szorstkich warunkach, ale jakże radosnej atmosferze
Zuzia i Marcin
Dubelt wieczorową porą / Gallinago media
Maj 13, 2010Niezwykle trudno jest go zauważyć, gdy żeruje lub odpoczywa – to w zasadzie niemożliwe. Doskonale maskujące ubarwienie i niedostępny, zarośnięty teren, niezwykle skutecznie utrudnia to ornitologiczne podglądanie. Dopiero pod wieczór, gdy cienie mocno się wydłużą, a światło nabierze ciepłej barwy, dubelt podrywa się do lotu, by następnie zapaść/wylądować w ustalonym wcześniej miejscu. Tam, w niewielkich grupkach, dubelty odbywają swe wyciszone, choć gwałtowne i pełne ekspresji toki. A to wszystko niemal na piechotę, a od czasu do czasu nawet w podskokach.
Marcin
Dubelt ( Gallinago media ) w tej sytuacji jest łudząco podobny do kszyka, z którym zresztą żyje po sąsiedzku.
W typowej, mozna rzec: startowej pozie podczas toków wyciąga się jak struna.
A po ujawnieniu charakterystycznych białych sterówek jest już nieco mniej napięty.
Taka poza kończy zresztą ten godowy popis.
Pełen cykl jednego tańca godowego, których samiec, wieczorem i w nocy wykonuje całe setki.
Powyżej, u ptaka stojącego w oddali – w lewym górnym rogu, widać dobrze jak białe, skrajne sterówki świetnie wypełniają swoją rolę podczas wieczornych i nocnych toków. Po ich rozsunięciu położenie samca jest już dobrze widoczne.
Białe pióra ogona, to najbardziej znana cecha upierzenia dubelta.
W ferworze wiosennego uniesienia.
A tak wita dubelt rywala, próbującego się wspiąć na wierzchołek jego turzycy. Każdy samiec ma ich zwykle kilka, ale jednakowo niechętnie dzieli się nimi.
Gdy jednak dojdzie do spotkania na szczycie, wówczas podskokom i łopotowi skrzydeł nie ma końca.
Najczęściej dubelty poprzestają na takim to mierzeniu się wzrokiem i przyjmowaniem wyprostowanej postawy z zadartym ogonkiem.






















