Posts Tagged ‘fotografia przyrodnicza’

Za dnia trudno na nią trafić, gdyż podobnie jak inne ropuchy woli wieczór i noc, kiedy to ugania się za ślimakami. Paskówka ( Bufo calamita ) liczebnością nie grzeszy, a przez większą część doby siedzi schowana gdzieś pod kamieniami, w ziemnych norkach, to też nie tak łatwo o spotkanie z nią. Przychodzi jednak czas, kiedy to ciepłą nocą sama na siebie naprowadza. Otóż w porze godowej, te najmniejsze krajowe ropuchy, wędrują do płytkich wód i samce rozpoczynają dosyć monotonne, ale dźwięczne… terkotanie, zwane przez niektórych trelem kanarka bądź ćwierkaniem. Wabią w ten sposób do siebie wytęsknione samice, a zdarza się, że i również głodnego ich widoku fotografa przyrody.

Ropucha ta ma świetnie dobrane do podłoża maskujące ubarwienie. Mam jedynie wątpliwość, czy aby ta jasna kreska, akurat nam ludziom ułatwiająca jej właściwe oznaczenie, pomaga w skrytym życiu tego płaza?

To paskówka dyktuje porę (noc) i miejsce spotkania (rozległe kałuże). Ale nie ma co narzekać. ;)

Za to jest dosyć ufna i pozwala się blisko podejść. Nawet podczas tak intymnej chwili dopuszcza nasze towarzystwo.

Płaz ten preferuje bieganie nad skakanie – tak charakterystyczne dla żab. To też nasi ojcowie ponoć zwali ją żwawą.

Serdecznie pozdrawiam – Marcin

Gdzieś przy drodze

Lipiec 19, 2011

Sucha, lipcowa łąka potrafi zaskoczyć wielością i różnorodnością roślinnych bytów. Nie sposób ich wszystkich ogarnąć w ciągu jednego, nawet wydłużonego do przedpołudnia ranka. Lepiej wybrać sobie dwóch – trzech faworytów i szukać nieustannie ich towarzystwa.

Maki zdecydowanie dominują w tym florystycznym tłumie. Rumiany, mimo większej liczebności, nie mają szans – nie ten kolor i nie ta wielkość płatków.Do maków dobrałem chabry, gdyż obie te rośliny dobrze wyglądają na swym tle. Pewny swego mak nawet w pojedynkę dobrze sobie radzi z całą masą chabrów tuż za plecami.

Zapraszam więc na wakacyjną łąkę – tam ciągle dużo się dzieje!

Serdecznie pozdrawiam  – Marcin

W morzu czosnku / jeż

Czerwiec 24, 2011

Jeszcze nie wysiadłem z samochodu, a już czułem, że to dobry czas na czosnek niedźwiedzi ( Allium ursinum ). Po godzinie lekcyjnej miałem jednak zdecydowanie już dosyć tego zapachu. Na szczęście i nieszczęście wiało nieco. Pomagało to przy głębszych oddechach, ale szkodziło podczas sesji makro niepotrzebnie poruszając roślinami.

Napięcie wzmagały namolne i brzęczące beznamiętnie komary. Prawdziwa plaga. Byłem jednak u nich, w cienistym i podmokłym lesie. Zgoda, pazia żeglarza tu nie oczekiwałem.Pogrążony w czosnkowych oparach, schylając się nad kolejną kępką czosnku, dopiero po dłuższej chwili zauważyłem wpatrzone we mnie oczy. Były to wprawdzie małe oczy, ale znajdowały się bardzo blisko, zbyt blisko mojego oka! Dzieliło nas może ze 20 cm! W desperackim odruchu odskoczyłem natychmiast, pozostawiając na pastwę bestii komplet sprzętu i trochę prowiantu. Straty mogły być duże, ale bestią okazał się jeż ( Erinaceus europaeus ), który dalej przyglądał się mojemu, dramatycznemu momentami, przedstawieniu. ;)

Serdecznie pozdrawiam – Marcin

Nuda w borze / kruk

Czerwiec 2, 2011

 Siedział w połowie wysokości drzewa na skraju sosnowego lasu. Niewiele u niego się działo, to też ciągle się wiercił, rozglądał i przyjmował różne pozy. Taka to rola młodego kruka, który ledwo co opuścił gniazdo i nudząc się czekał tylko na kolejną dostawę pokarmu.

Jego upierzenie wykazywało jeszcze młodzieńczą niespójność.Przy toalecie zbliżył się wizerunkowo do tokującego głuszca.Aż w końcu bliżej mu było do drzemiącego lelka. ;)

Serdecznie pozdrawiam – Marcin