Za dnia trudno na nią trafić, gdyż podobnie jak inne ropuchy woli wieczór i noc, kiedy to ugania się za ślimakami. Paskówka ( Bufo calamita ) liczebnością nie grzeszy, a przez większą część doby siedzi schowana gdzieś pod kamieniami, w ziemnych norkach, to też nie tak łatwo o spotkanie z nią. Przychodzi jednak czas, kiedy to ciepłą nocą sama na siebie naprowadza. Otóż w porze godowej, te najmniejsze krajowe ropuchy, wędrują do płytkich wód i samce rozpoczynają dosyć monotonne, ale dźwięczne… terkotanie, zwane przez niektórych trelem kanarka bądź ćwierkaniem. Wabią w ten sposób do siebie wytęsknione samice, a zdarza się, że i również głodnego ich widoku fotografa przyrody.
Ropucha ta ma świetnie dobrane do podłoża maskujące ubarwienie. Mam jedynie wątpliwość, czy aby ta jasna kreska, akurat nam ludziom ułatwiająca jej właściwe oznaczenie, pomaga w skrytym życiu tego płaza?
To paskówka dyktuje porę (noc) i miejsce spotkania (rozległe kałuże). Ale nie ma co narzekać.
Za to jest dosyć ufna i pozwala się blisko podejść. Nawet podczas tak intymnej chwili dopuszcza nasze towarzystwo.
Płaz ten preferuje bieganie nad skakanie – tak charakterystyczne dla żab. To też nasi ojcowie ponoć zwali ją żwawą.
Serdecznie pozdrawiam – Marcin







Pogrążony w czosnkowych oparach, schylając się nad kolejną kępką czosnku, dopiero po dłuższej chwili zauważyłem wpatrzone we mnie oczy. Były to wprawdzie małe oczy, ale znajdowały się bardzo blisko, zbyt blisko mojego oka! Dzieliło nas może ze 20 cm! W desperackim odruchu odskoczyłem natychmiast, pozostawiając na pastwę bestii komplet sprzętu i trochę prowiantu. Straty mogły być duże, ale bestią okazał się jeż ( Erinaceus europaeus ), który dalej przyglądał się mojemu, dramatycznemu momentami, przedstawieniu. 

