Posts Tagged ‘zdjęcia przyrody’

Płaza los / ropucha zielona

Październik 20, 2011

Było już kilka razy poniżej zera, sypał grad i śnieg, wiało również. A jednak po tym wszystkim znowu zaświeciło i płazy śmiałości nabierały. Ropucha zielona ( Bufo viridis ) niebawem zejdzie do podziemia, by jakoś przetrwać nadchodzącą, nierówną walkę z mrozem. 

Pozdrawiam – Marcin

Spróbujcie kiedyś przejść choć kilka zakoli zimowej, meandrującej rzeki. Uprzedzam od razu, że to wielkie ryzyko i można wpaść po uszy. Nie mam tu jednak na myśli kruchego lodu i kąpieli w wodzie, choć to też możliwe. Sęk w tym, że jak tak dobrze zasmakujecie pierwszej, drugiej, trzeciej tajemnicy kolejnego zakola, to niezwykle trudno będzie Wam przestać i krótki spacer może przerodzić się w wielokilometrowy, całodniowy maraton. Bo przecież przy tym NAPRAWDĘ OSTATNIM już zakolu zapragniecie zobaczyć co też za następnym zakrętem się dzieje. I nie ma się co dziwić, przeciez każde zakole to może być inna historia: a to bóbr wygramoli się na lód z kłączem do obgryzienia, a to wilk wyjdzie cichutko z trzcinowiska by za bobrem się rozejrzeć, a może wydra z okoniem w pysku z wody wyskoczy lub też norka przystanie na chwilę by powęszyć nieco.

Zmierzch, to pora wyciszenia u ptaków, ale wydry wcale nie zwalniają, a mróz to dopiero pod wieczór sie rozpędza.

Pozdrawiam – Marcin

Kraków słynie z wielu atrakcji: historycznych, artystycznych, nawet… lepidopterologicznych, a więc tych opartych na motylich zasobach. Otóż zaledwie kilka kilometrów od Wawelu żyją sobie i świetnie się mają, prawdopodobnie najliczniejsze europejskie populacje, podobnych do siebie modraszków: telejusa i naustitousa. Ich nazwy są dosyć egzotyczne w brzmieniu, gdyż zaczerpnięto je bezpośrednio z łaciny.
Oba te motyle zaskakują nie tylko liczebnością w sąsiedztwie wielkomiejskiej zabudowy, ale także bardzo nietypowym, a momentami nawet dramatycznym dzieciństwem. Modraszki do swego szczęścia, poza rośliną żywicielską – krwiściągiem lekarskim, potrzebują również i… mrówek. Tak, mrówek i to bardzo konkretnych gatunków z rodzaju wścieklic.

Rozległe, modraszkowe włości.

Politykę rozmnażania tytułowe motyle mniej więcej tak sobie obmyśliły:
- samica składa jaja na kwiatostanie krwiściągu,
- z jaj wyskakuje gąsienica i zaczyna objadać się rośliną,
- po kilkunastu dniach wegetariańskiej rozpusty gąsienica opuszcza roślinę rozmyślnie spadając na ziemię,
- tu przy pomocy feromonu zgodnego z feromonem mrówczych larw wabi do siebie mrówkę, którą ją zaadoptuje i… zaniesie do mrowiska jako zagubioną… przyszłą mrówkę,
- we wnętrzu mrowiska, modraszkowa gąsienica zamienia się w mięsożercę i czyni spustoszenie wśród larw mrówek, a te zmylone działaniem feromonu nie reagują,
- po jakiś 10 miesiącach bezwzględnego życia na koszt mrówek, gąsienica przepoczwarza się w górnej części mrowiska,
- następnie, z mrocznych korytarzy mrowiska, wychodzi na powierzchnię w pełni ukształtowany motyl, choć jego skrzydła wymagają oczywiście suszenia i prasowania,
- dorosłe motyle wracają do roślinnej diety i począwszy od czerwca-lipca romansują, potem samica składa jaja na krwiściągu, a resztę już znacie. ;)

Modraszek telejus ( Phengaris teleius ) pojawia się nieco wcześniej niż nausitous, jest jaśniejszy z domieszką niebieskości.

I zdecydowanie ciemniejszy modraszek nausitous ( Phengaris nausithous ) na krwiściągu lekarskim.

Było o krwiściągu, było o mrówkach, a byłbym zapomniał o deweloperach. Tak się bowiem składa, że telejus wraz z podobnym kolegą zamieszkują wielce atrakcyjne inwestycyjnie tereny – rozległe łąki w pobliżu centrum. Jest więc olbrzymia pokusa by je zabudować, a tu na drodze stanęły zwiewne modraszki mające jednak za sobą potężnego kumpla – program Natura 2000.

Dodam jeszcze tylko, że inny gatunek chronionego modraszka z tych okolic został tutaj wspomniany.

Pozdrawiam – Marcin

Za dnia trudno na nią trafić, gdyż podobnie jak inne ropuchy woli wieczór i noc, kiedy to ugania się za ślimakami. Paskówka ( Bufo calamita ) liczebnością nie grzeszy, a przez większą część doby siedzi schowana gdzieś pod kamieniami, w ziemnych norkach, to też nie tak łatwo o spotkanie z nią. Przychodzi jednak czas, kiedy to ciepłą nocą sama na siebie naprowadza. Otóż w porze godowej, te najmniejsze krajowe ropuchy, wędrują do płytkich wód i samce rozpoczynają dosyć monotonne, ale dźwięczne… terkotanie, zwane przez niektórych trelem kanarka bądź ćwierkaniem. Wabią w ten sposób do siebie wytęsknione samice, a zdarza się, że i również głodnego ich widoku fotografa przyrody.

Ropucha ta ma świetnie dobrane do podłoża maskujące ubarwienie. Mam jedynie wątpliwość, czy aby ta jasna kreska, akurat nam ludziom ułatwiająca jej właściwe oznaczenie, pomaga w skrytym życiu tego płaza?

To paskówka dyktuje porę (noc) i miejsce spotkania (rozległe kałuże). Ale nie ma co narzekać. ;)

Za to jest dosyć ufna i pozwala się blisko podejść. Nawet podczas tak intymnej chwili dopuszcza nasze towarzystwo.

Płaz ten preferuje bieganie nad skakanie – tak charakterystyczne dla żab. To też nasi ojcowie ponoć zwali ją żwawą.

Serdecznie pozdrawiam – Marcin