Wychodzę na groblę pierwszego ze stawów. Bilans wejścia mam znakomity. Jednocześnie widzę płynącego, dorosłego bobra i przelatującego nisko nad nim rybołowa, ze słusznych rozmiarów rybą w szponach. Wokół słychać 2-3 pary żurawia, a całości dopełnia dźwiękowa zadyma u lęgowych na sąsiednim stawie łabędzi krzykliwych. Z tamtego też kierunku nadlatuje i od razu też woduje mocno zdenerwowany krzykliwiec. Chwilę potem okaże się, że chciał on dołączyć do rezydującej tu pary łabędzi, co spotkało się z ich zdecydowaną i głośną dezaprobatą. Po dłuższej chwili trąbienie krzykliwych ustaje, a okolica zostaje zdominowana przez donośne, końskie rżenie i to rżenie nie jednego, a jakby całej stadniny koni!
Okazuje się, że każdy z tych płytkich stawów, o nagrzanej i bujnie porośniętej roślinnością wodzie, zamieszkany jest, w zależności od wielkości, przez jedną lub dwie pary perkoza rdzawoszyjego ( Podiceps grisegena ). A każda z nich, stymulowana przez sąsiadów chętnie i często manifestuje swą obecność specyficznym głosem.
Perkozy rdzawoszyje bronią swojego kawałka stawu nie tylko przed sąsiednią parą perkozów, ale często muszą stawiać czoło wścibskim łyskom.
Zwykle wygładzone oblicze perkoza mocno kontrastuje z jego wiosennym nastroszeniem.
Budowa gniazda to praca zespołowa. Materiał zbierany jest z większej części stawu, a najczęściej w bezpośrednim sąsiedztwie gniazda.
Ptaki często poruszają się parami, szczególnie w momentach pełnej mobilizacji.
Serdecznie pozdrawiam – Marcin